#Kosmos- Słynne zdjęcie Voyagera sprzed lat wyjaśnia, jakie mamy znaczenie w kosmosie #4

Odkrywanie kosmosu otworzyło przed nami drzwi do innego świata - związanego z wyobrażaniem sobie nas, ludzi, we wszechświecie. Zdjęcia wykonane przez teleskopy pozwoliły nam ujrzeć kosmiczną przestrzeń, ale czy byliśmy w stanie zobaczyć w niej siebie? Nie, aż do 1972, a później 1990 roku, kiedy zrobiono Ziemi zdjęcia z ogromnych odległości.


Ludzka ciekawość od najwcześniejszych lat

Nie jest tajemnicą, że ludzie od zawsze byli wszędzie: od zarania dziejów znali każdy owoc, jedli najświeższe mięso, które sami upolowali, dbali o siebie i uczyli się od siebie nawzajem. Od zawsze też podróżowali, przemierzali setki, czasem tysiące kilometrów w poszukiwaniu lepszej ziemi, świata i życia. Aż nagle zdecydowano, że każdy element, do którego uciekamy, można zatrzymać przy sobie - wyhodować rośliny, udomowić zwierzęta, postawić dom. Na przestrzeni tylu tysięcy lat dotarliśmy do każdego zakątka na Ziemi i zobaczyliśmy prawie wszystko, co jest na niej do zobaczenia. Aż wreszcie zajęliśmy się czymś, czego nie ma na Ziemi, a co pojawia się, kiedy spojrzymy w niebo.

Wiele, wiele lat temu, zauważono, że pięć gwiazd zachowuje się inaczej niż reszta, skomplikowanie się poruszając. Nazwano je planetami, od słowa planetes, czyli „wędrujący”. Zaczęliśmy dostrzegać, że planet jest więcej, a Ziemia jest jedną z nich i stale okrąża Słońce. Obecnie wiemy znacznie więcej niż nasi przodkowie, którzy dostrzegli ruch dziwnych gwiazd na niebie, choć nadal wiemy za mało. A jednak, na chwilę obecną, jesteśmy prawie pewni, że na żadnej z tych planet nie czeka na nas lepsze życie. Nie posiadamy żadnych listów od dalekich krewnych z Wenus i nie możemy porozmawiać przez telefon z ciocią z Saturna.


Pierwsze zdjęcia Ziemi


Już sam ten fakt pokazuje nam, ile tak naprawdę znaczymy we Wszechświecie. Pierwsze zdjęcie oświetlonej Ziemi w całości dostarczyła nam misja Apollo 17, dokładnie 7 grudnia 1972 roku, w odległości prawie 30 tysięcy kilometrów. Zdjęcie to stało się ikoną najczęściej wyszukiwaną w tamtym okresie i najczęściej przedstawianą jako symbol pustki i słabości we Wszechświecie. Widzimy na zdjęciu Antarktydę, Afrykę oraz Morze Śródziemne. Lecz nie widzimy żadnego cienia człowieka, żadnych szybko poruszających się kropek, które świadczyłyby o naszym istnieniu, żadnych maszyn, jakie stworzyliśmy i zmian, jakich przecież dokonaliśmy i z których jesteśmy przecież dumni.


Kim jesteśmy we wszechświecie?



Astronom Carl Sagan, był inicjatorem pomysłu stworzenia zdjęcia Ziemi z jeszcze większej odległości. I tak 14 lutego 1990 roku, z sondy Voyager 1, powstało zdjęcie, nazywane „Błękitną kropką”, gdzie Ziemia nie jest niczym więcej niż małym punkcikiem z odległości 6,5 miliarda kilometrów. Jak podają źródła, Ziemia na fotografii zajmuje 0,12 piksela. Tyle zajmuje na fotografii nasz dom, nasze miejsce i oaza. Wszyscy, których kochamy, wszystkie nasze sprawy, którymi się martwimy, wszystkie nasze radości. Każdy, kto zasłużył się dla ludzkości, o kim uczymy się na lekcjach historii, był na tej malutkiej kropce. I my, jesteśmy tam teraz, niektórzy być może byli w 1990 roku, kiedy wykonano to zdjęcie. Czy na fotografii widać jakiegoś człowieka? Choć to pytanie retoryczne, to odpowiemy, że absolutnie nie.

Ziemia jest tylko kropką, zależy z jakiej odległości na nią spojrzymy, ale z reguły praktycznie niezauważalną. Sonda Voyager 1 zrobiła to zdjęcie po przekroczeniu orbity Plutona. Bardzo, bardzo daleko. Ale to nie oznacza, że nie można innego zdjęcia zrobić jeszcze dalej i dalej. Jakbyśmy wtedy wyglądali? Czy w ogóle byłoby nas widać?

Ziemia jest jedynym odkrytym i powszechnie znanym światem zdolnym do życia. Możemy odwiedzić inne – sami, łącząc się z wyszkolonymi astronautami, ale nie możemy się tam osiedlić i żyć w taki sam sposób jak tutaj, na Ziemi. Takie zdjęcia, jak fotografia z Apollo i z Voyagera, są w stanie dotrzeć nawet do najbardziej opornych i pokazać, że nadal jako ludzkość ponosimy odpowiedzialność za tę planetę.

Weronika Kasprzyk

<